Na etapie pre-seed wycena startupu rzadko ma cokolwiek wspólnego z wartością spółki. Najczęściej jest funkcją potrzeb foundera.
Mechanizm jest prosty: zespół liczy, ile pieniędzy potrzebuje na 12–18 miesięcy działania, ile chce oddać udziałów, a reszta to matematyka. Problem w tym, że inwestor nie finansuje potrzeb – finansuje ryzyko i dowody jego redukcji.
Dlatego nierealistyczna wycena nie jest dla funduszu punktem wyjścia do negocjacji. Jest sygnałem ostrzegawczym. Oznacza, że founder może nie rozumieć rynku, benchmarków lub własnego poziomu gotowości. W małym środowisku VC to często wystarczy, żeby rozmowa zakończyła się na pierwszym spotkaniu.
Zawyżona wycena rzadko jest jednak głównym problemem. Zwykle jest objawem głębszych braków.
Pierwszy to brak realnej walidacji rynkowej. Na pre-seed wizja i technologia mają znaczenie, ale inwestorzy szukają choćby minimalnego dowodu, że ktoś naprawdę chce tego produktu i jest gotów za niego zapłacić. Bez tego wycena opiera się wyłącznie na narracji.
Drugi to niespójne metryki i projekcje finansowe. Founderzy często budują modele „od marzeń” – zaczynają od ogromnego rynku i ambitnego udziału w nim, zamiast od realnych kosztów pozyskania klienta, cyklu sprzedaży czy retencji. Doświadczony inwestor widzi to w kilka minut.
Trzeci problem to mylenie potencjału z wartością. Startup może mieć ogromną szansę rynkową i jednocześnie niską wartość dziś. Im wcześniejszy etap, tym większy dyskont do przyszłości.
Paradoks polega na tym, że zbyt wysoka wycena może zaszkodzić startupowi nawet wtedy, gdy znajdzie inwestora. Utrudnia kolejne rundy, zwiększa presję na nierealistyczne tempo wzrostu i podnosi ryzyko down round. Wielu founderów nie kalkuluje tego kosztu.
W praktyce fundusze na wczesnym etapie inwestują przede wszystkim w zespół i jego zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji pod niepewnością. Realistyczna wycena buduje wiarygodność. Nierealistyczna podważa ją natychmiast.
Na pre-seed najcenniejsze nie jest maksymalizowanie wyceny, lecz maksymalizowanie zaufania inwestora. Startup, który pokazuje, że rozumie swoje ryzyka i potrafi uczciwie ocenić swoją pozycję, ma znacznie większą szansę na finansowanie niż ten, który próbuje „wynegocjować” rzeczywistość.
O autorze
Bartłomiej Postek – CEO, Hanza Group
Growth Partner dla startupów pre-seed. Wspiera startupy na najwcześniejszym etapie – od walidacji pomysłu po finansowanie i skalowalny wzrost.



